Myślałam, że będę mamą, która po porodzie od razu do swoich codziennych zajęć, do wszystkiego co robiła przed ciążą, że przyjdzie dziecko, będzie trzeba się nim zająć, ale większość rzeczy pozostanie taka sama. (wiadomo, że w pewnym sensie będzie inaczej)
Prawda jest taka, że nie zdawałam sobie w ogóle sprawy z tego, jak to będzie.
Uważam też, że tego, co dzieje się po porodzie nie da się opisać i ktoś, kto tego nie doświadczył nie do końca zrozumie wszystkie uczucia, zmiany i zachowania świeżo upieczonej mamy.
Mało tego, wydaje mi się też, że każda kobieta przeżywa to wszystko inaczej i czasami ciężko nam mamom nawzajem się zrozumieć, ale przecież każdy z nas ma prawo czuć inaczej.
Takim oto wywodem rozpoczynam pierwszy poporodowy post.
Od porodu minęło już prawie sześć miesięcy, a ja jeszcze nic nie napisałam, może to dlatego, że podświadomie chcę aby ciąża dalej trwała. 😀
Nasz początek (mój i Michalinki) wymagał tego, abyśmy poświęciły całą swoją uwagę tylko nam dwóm, a właściwie naszej rodzinie, czyli tylko nam trojgu. Bez żadnych osób trzecich.
Przyjście Michasi na świat nie było do końca takie, jakie sobie zaplanowałam i wymarzyłam, ale napiszę o tym więcej w poście o porodzie (już się szykuje 🙂 ).
W każdym razie, od kiedy Michalinka przyszła na świat, nie istnieje dla mnie praktycznie nic ważniejszego od niej i jej taty.
Pierwsze miesiące poświęciłyśmy na rozkręcanie laktacji, uczenie się siebie nawzajem i poznawanie swojego rytmu dnia.
Można by rzec-monotonia (jedzenie, pieluchy, spanie), ale wcale tak nie jest, z dzieckiem każdy dzień przynosi coś nowego i mija niesamowicie szybko, za szybko.
Jakoś wtedy nie myśli się o pisaniu, czy innych rzeczach które w jakiś sposób odciągałyby od maleństwa.
Obecnie jesteśmy na etapie w miarę stałego rytmu dnia i możemy przewidzieć  kiedy będziemy mieć czas we troje, kiedy we dwoje, a kiedy każdy dla siebie (wepchnijmy w to jeszcze rodzinę i przyjaciół).
Tak więc jesteśmy na dobrej drodze, aby wszystko w miarę uporządkować i już w zupełnie nowy sposób wrócić do codzienności. 🙂

 

 

Pozdrawiamy

A. i mała M.

Reklamy