Krzywa cukrowa jest jednym z podstawowych badań wykonywanych u osób, które mają nieprawidłowe stężenie cukru we krwi lub są z grup ryzyka. Test tolerancji glukozy jest też obowiązkowym badaniem dla kobiet w ciąży. W moim przypadku to ciąża była powodem wykonania tego badania. Pomiędzy 24 a 28 tygodniem ciąży ten test powinna wykonać każda ciężarna w celu wykrycia ewentualnej cukrzycy ciążowej. Test robiłam odpłatnie w 27 tygodniu ciąży, dlatego, że ciążę prowadzimy prywatnie. Badanie wykonywaliśmy w laboratorium, do którego wcześniej dzwoniłam z pytaniami: „…czy trzeba przyjść ze swoją własną glukozą?” „…ile czasu trzeba sobie na takie badanie zarezerwować?” „… czy trzeba być na czczo?”. Nie we wszystkich laboratoriach jest tak, że trzeba przychodzić z własną glukozą.

Tak więc badanie trwało w całości ok. trzech godzin, jeśli do obiecywanych przez panią w rejestracji dwóch doliczymy czas spędzony w kolejce. Na badanie musimy przyjść na czczo i w moim przypadku musiałam przyjść z 75 g. własnej glukozy. Po rejestracji, opłacie za badanie, musimy czekać do pokoju pobrań. Gdy już nadejdzie nasza kolej, wchodzimy i zaczyna się zabawa. Pierwsze pobranie krwi, jeszcze przed wypiciem roztworu wody i glukozy. Następnie przekazujemy glukozę Pani pielęgniarce. Ona przygotowuje nam najsłodszy napój świata, który my mamy wypić prawie naraz. Wyglądało to mniej więcej tak: do dużego plastikowego kubka został wsypany słodki, biały proszek, który wypełnił go po brzegi, następnie aby zmniejszyć objętość proszku zalano go gorącą wodą, a gdy się już rozpuścił dopełniono kubek chłodną wodą. Ciepłą miksturę miałam wypić na kozetce przy Pani pielęgniarce. I to był moment którego najbardziej się bałam. Dziewczyny, które już przez to przechodziły bardzo różnie opisywały swoje wrażenia, ale opinie nie były zachęcające. Niektóre z nich poprawiały sobie smak napoju sokiem z cytryny, ja wolałam tego nie robić, bo nie byłam pewna czy nie wpłynie to w jakiś sposób na wynik badania. Tak więc zaczęłam pić mój napój. Najpierw ostrożnie, żeby tylko spróbować smak… no i powiem Wam że nie było tragicznie. Fakt, jest to ogromnie słodkie i pijąc więcej zaczyna nas od tej słodyczy palić w przełyku, ale pod czas samego picia nie było strasznie, zacisnęłam zęby i jakoś dałam radę. Następne pobranie krwi miało być równo za godzinę, dlatego poszłam do kiosku kupić sobie kilka gazetek, które miały zabić moją nudę. I się zaczęło, już po chwili było mi nie dobrze, silna napływała do ust i wszystko podchodziło do gardła. Gdyby nie to, że badanie przy wymiotach byłoby nieważne, toaleta byłaby celem numer jeden. Przy tych nudnościach miałam okazję poćwiczyć różne techniki relaksacyjne i przedporodowe głębokie oddechy. Kupiłam gazetki i wróciłam do poczekalni. Próbowałam czytać, głęboko oddychać i nie myśleć o mdłościach, jakoś dałam radę, a z upływem czasu było coraz lepiej. Tak minęła jedna godzina i pobranie krwi, później następna godzina i pobranie krwi. Po ostatnim pobraniu na reszcie mogłam iść do domku! A przez cały tamten dzień nie zjadłam już nic słodkiego.

Moje ogólne wnioski po badaniu są takie: do najprzyjemniejszych ono nie należy, ale też nie ma co się go bać. Ja po opiniach innych myślałam, że będzie dużo gorzej. Nie zbyt przyjemne jest to trzykrotne kłucie, ale to też da się przeżyć.

Najważniejsze, że badanie wyszło dobrze i żadna cukrzyca się nie przyplątała.

A jak wasze wrażenia po tym badaniu, a może jest ono jeszcze przed Wami? Dajcie znać w komentarzach. 🙂

Pozdrawiam A.

Reklamy