Pewnie, ci z Was, którzy są na bieżąco z tematami ciążowymi  wiedzą, że od około 20 tygodnia ciąży kobieta może zacząć odczuwać skurcze Braxtona-Hicksa. Są to tak zwane skurcze przepowiadające, które przygotowują macicę do porodu. Są one nieregularne, zaczynają się na górze brzucha i przechodzą w dół, towarzyszy im uczucie twardnienia brzucha. Więcej na ten temat możecie dowiedzieć się TU i TU.

Czas leci tydzień za tygodniem, więc przyszła pora, aby zacząć odczuwać przedporodowy  trening mojego ciała. Pierwszy silny skurcz poczułam u mojego prowadzącego lekarza zaraz po badaniu ginekologicznym. Podczas badania USG stwardniał mi brzuch, tworząc coś na kształt twardej piłki w dole brzucha. Lekarz powiedział nam, że to normalne i w takim przypadku mam sobie odpocząć, a jeśli skurcze nie będą ustępowały, wziąć No-Spę. Wróciliśmy do domu, skurcze pojawiały się codziennie, próbowałam układać ciało w pozycjach, w których były one jak najmniej odczuwalne, nie były to bolesne skurcze, ale powodowały dyskomfort, uczucie ciążenia w dół i niepokój. Minęło pięć dni, a skurcze nie chciały odpuścić. Zdecydowaliśmy się na telefon do lekarza, dostaliśmy zalecenie aby brać No-Spę w tabletkach trzy razy dziennie i po tygodniu powinno być lepiej(dodam jeszcze, że na stałe biorę Aspargin – magnez+potas i witaminy dla kobiet w ciąży), w przypadku gdyby się nie polepszało, mieliśmy pojechać do szpitala. Tak więc  łykałam tabletki trzy razy dziennie, skurcze nic sobie z tych tabletek nie robiły i miały się bardzo dobrze, nie chciały ustąpić, co więcej robiły się coraz częstsze.W środowy wieczór zapadła decyzja, że jedziemy do szpitala. Dotarliśmy do szpitala, od razu przyjęcie na oddział, badanie i zastrzyk rozkurczowy. Najważniejsze było to, że z dzieckiem wszystko w porządku (nasz maluch ważył już całe 600 gram), co do długości szyjki macicy lekarz nie był w stanie określić, czy się skróciła, bo nie znał wcześniejszego pomiaru. Dowiedzieliśmy się również, że łożysko jest bardzo nisko umiejscowione, tuż przy ujściu szyjki. Uspokoiło nas to, że według lekarza  w miarę wzrostu ciąży będzie się ono podnosić do góry. Podczas pobytu dostawałam Luteinę, No-Spę i Aspargin, konieczne były również zastrzyki. Wczoraj wyszłam już do domu i cały dzień przespałam. Tak wyglądała nasza przygoda. Wierzymy, że kolejnym razem odwiedzimy szpital dopiero na przełomie stycznia i lutego, a wyjdziemy z niego już we trójkę.

Pozdrawiam A.

Reklamy