Jak już wspominałam wydarzeniem, które ostatnimi czasy spędzało mi sen z powiek była gastroskopia. W tym momencie jestem już po badaniu i mogę się pochwalić – PRZETRWAŁAM!!! Bananie było bardzo nie przyjemne, swoją drogą co może być przyjemnego w tym, że Pan doktor wkłada Ci rurę do żołądka?! Oczywiście przed tym procesem moje gardło zostało znieczulone, ale obolały żołądek odczuwał wszystkie ruchy kamery. Gdy lekarz dostał się do celu usłyszałam wymowne: ooohhooo!!!…. . Pobrano wycinki do badania i po chwili (dla mnie to była wieczność) wyciągnięto kamerę. Doktor powiedział, że mój żołądek w środku wyglądał jak „spuchnięta droga z kostki brukowej”. Zdiagnozowano przewlekłe zapalenie żołądka z cechami limfonoduloplazji oraz zakażenie Helicobacter pylori. Wszystko zaczęło się układać w całość. Okazało się, że podłożem moich bólów żołądka wcale nie jest stres, że moje nudności i wymioty nie są spowodowane dawnymi problemami z odżywianiem, że wzdęcia, biegunki, niestrawność i uczucie pełności nie są w głównej mierze spowodowane laktozą i glutenem, że pogorszenie mojego samopoczucia to nie tylko efekt braku czasu. To wszystko – to objawy zakażenia tą wstrętną bakterią, która zadomowiła się w moim przewodzie pokarmowym. Okazało się też, że przyczyną anemii  był właśnie Helicobacter  pylori. Gdy wróciłam do domu zaczął się „research” w sieci i w pewnym artykule przeczytałam jaki związek z anemią ma ta bakteria: „… Niedokrwistość z niedoboru żelaza może stanowić jedyny objaw zakażenia H. pylori lub towarzyszyć innym dolegliwościom przewodu pokarmowego lub chorobom z nim niezwiązanymi. W publikacjach polskich i anglojęzycznych opisywano przypadki, gdy anemia spowodowana niedoborem żelaza u dzieci i młodzieży była jedynym objawem infekcji H. pylori i po eradykacji bakterii ustępowała. „  U mnie anemia pojawia się tak jakby na końcu, podczas gdy inne objawy pojawiły się już dużo wcześniej. Z wynikiem badania poszłam do lekarza, który podjął decyzję o eradykacji bakterii. Wytłumaczył, że jest to ciężkie leczenie. Podaje się tutaj dwa różne antybiotyki w dużych dawkach + coś co nazywamy inhibitorem pompy protonowej, dodatkowo bardzo ważna jest dieta, która wygląda jak dieta przy wrzodach żołądka i dwunastnicy. Czyli zero smażonego, z mięs tylko indyk, zero produktów pełnoziarnistych, nie wolno pić przy jedzeniu, najpóźniej  pół godziny przed i najwcześniej pół godziny po jedzeniu można pić, zero alkoholi, zero słodyczy, zero herbaty zielonej i czarnej, zero kawy …….. no i mogłabym tak bez końca wymieniać produkty, których mi nie wolno. Tak więc teraz faszeruję się 2 razy dziennie mega dawką pigułek i walczę z bakterią. A co z tego wyniknie -zobaczymy.

Reklamy